BKS Stal wygrywa w Pawłowicach Śląskich

TEKST
03 maja 2017 , 19:38
BKS Stal wygrywa w Pawłowicach Śląskich

Bielszczanie wygrali 2:0, ale gdyby nie słaba skuteczność mogło być kilka bramek więcej...

 

Pniówek Pawłowice Śl. - BKS Stal 0:2 (0:1)

Bramki:
0:1 Chmielewski (5')
0:2 Ciuberek (86') - samobójcza

Żółte kartki:
Semeniuk - Prokopów


Pniówek: Nowak, Adamek, Lalko, Ciuberek, Przybyła, Kostecki (86. Glenc), Szczyrba, Mazurek (74. Goik), Semeniuk (67. Morcinek), Żak, Majsner (58. Krakowski)

BKS Stal: Poloczek, Zdolski, Kareta (16. Prokopów), Dzionsko, Będzieszak, Iskrzycki, Caputa, Czaicki, Chmielewski (72. Szczęsny), Chrapek (68. Karcz), Pląskowski (88. Wróbel)

W świąteczną środę piłkarze BKS Stal wyjechali do Pawłowic Śląskich, gdzie zagrali z tamtejszym Pniówkiem w ramach 25. kolejki III ligi 3 grupy. Po okazałym zwycięstwie nad Olimpią Kowary (6:0) podopieczni trenera Dariusza Okonia liczyli na kolejną wygraną.

Mecz dla zespołu z Bielska-Białej rozpoczął się znakomicie. Już w 5. minucie po prostopadłym podaniu ze środka boiska sam na sam z bramkarzem znalazł się Chmielewski i nie dał szans bramkarzowi gospodarzy. W 9. minucie powinno być 2:0. Po kolejnym prostopadłym podaniu na bramkę Pniówka pobiegł Chrapek, ale zamiast strzelać podawał jeszcze do Chmielewskiego, który próbował przerzucić piłkę nad bramkarzem. Sztuka ta się udała, ale obrońca zatrzymał atak bielskiego pomocnika. Minutę później znów sam na sam przed bramkarzem Pniówka znalazł się Pląskowski, ale strzelił mu prosto w nogi. W 12. minucie po zderzeniu głowami na murawie przez pięć minut leżał Kareta. Konieczna była zmiana, a bielski obrońca ze złamanym nosem odwieziony został do szpitala. W 17. minucie po raz czwarty bielszczanie mieli sytuację sam na sam. Tym razem przed bramkarzem gospodarzy znalazł się Chrapek, ale nie trafił w bramkę. Minutę później na bramkę Poloczka strzelał Żak, ale niecelnie. Po kolejnych 60 sekundach po strzale głową piłkę złapał bramkarz Stali. W 31. minucie tylko rewelacyjna interwencja Poloczka uchroniła BKS od straty gola. Z rzutu wolnego strzelał Szczyrba, a bramkarz gości sparował piłkę na poprzeczkę. Do pierwszej połowu sędzia doliczył aż 8 minut, a w doliczonym czasie bielszczanie bliscy byli podwyższenia rezultatu. Z dystansu uderzał Będzieszak, a piłka po koźle dostała dziwnej rotacji i trafiła w głowę interweniującego bramkarza! Dobitka Chrapka była niesamowicie mocna, ale minimalnie niecelna.
Na początku drugiej połowy gospodarze ruszyli do odrabiania strat i trzeba przyznać, że byli tego bliscy. W 51. minucie znów świetną interwencją popisał się Poloczek, który wybił nogami na rzut rożny. Po nim i po strzale głową jednego z gospodarzy piłka minimalnie minęła prawy słupek bramki. BKS czekał na kontrataki. W 58. minucie bramkarza gości próbował lobować Pląskowski, ale piłka spadła na górę bramki. W 67. minucie po kolejnej kontrze Chrapek podał do Chmielewskiego, a ten strzelił nad bramką. W 76. minucie po błędzie Szczyrby, na bramkę gospodarzy popędził Pląskowski, który podał na skrzydło do Szczęsnego, ten strzelił po krótkim rogu, ale świetnie spisał się bramkarz Pniówka, który wybił na rzut rożny.W 86. minucie po dośrodkowaniu z prawej strony piłkę z własnego pola karnego wślizgiem próbował wybić jeden z obrońców, ale zrobił to tak niefortunnie, że wbił jądo własnej bramki, dzięki czemu BKS mógł cieszyć się z kolejnego gola. W doliczonym czasie gry po kolejnej kontrze z kilku metrów strzelał Zdolski, ale trafił wprost w bramkarza. Mimo dużej nieskuteczności bielszczanie wygrali kolejny ligowy mecz i to na bardzo trudnym terenie.