BKS Stal meczem z liderem zakończył rundę

TEKST
19 listopada 2017 , 15:01
BKS Stal meczem z liderem zakończył rundę

Bielszczanie podejmowali Skrę Częstochowa.

BKS Stal - Skra Częstochowa 0:0

Żółte kartki:
Sobala - Niedbała, Krupa

BKS Stal: Ziarko, Kareta, Zakrzewski, Pielichowski, Czaicki, Zdolski (62. Radomski), Sobala, Pieczur, Dzionsko, Ferfecki, Jarnot (77. Czekański)

Skra: Krzczuk, Woldan, Mastalerz (46. Holik), Nocoń, Musiał, Napora, Rumin, Krupa, Niedbała (72. Nowak), Ogłaza, Olejnik


W ostatnim meczu przed przerwą zimową bielszczanie podejmowali lidera rozgrywek - częstochowską Skrę, która w tym sezonie przegrała tylko raz. Zadanie przed podopiecznymi trenera Dariusza Mrózka było więc bardzo trudne. Ciekawostką jest to, że naprzeciw siebie stanęli dwaj trenrzy, którzy są chyba najwyższymi szkoleniowcami w lidze, bowiem obaj mierzą 202 cm wzrostu.

Bielszczanie przystąpili do meczu bardzo zmobilizowani. Między słupkami bielskiej bramki stanął po raz drugi w tym sezonie Damian Ziarko, który swój debiut w BKS zaliczył w przegranym meczu ze Stalą Brzeg. W pierwszej części gry bielski bramkarz nie miał dużo pracy, choć wcale nie oznacza to, że Skra nie miała okazji do zdobycia gola. W drugiej połowie BKS właśnie swojemu bramkarzowi zawdzięcza, że nie stracił gola.

Pierwsi groźnie zaatakowali bielszczanie. W 8. minucie piłka przeleciała przez pole karne Skry i dotarła do Zdolskiego, który z kilku metrów strzelił na krótki słupek. Bramkarz gości nie dał się jednak zaskoczyć. W odpowiedzi częstochowianie przeprowadzili akcję, po której powinno być 1:0. Z prawej strony bielskiego obrońcę minął Rumin, a piłka spadła pod nogi Niedbały, któremu pozostało już tylko skierować ją obok bielskiego bramkarza. 23-letni zawodnik Skry nie skorzystał jednak z prezentu i nie trafił czysto w piłkę. W 27. minucie znów goście byli bliscy powodzenia, ale z bliskiej odległości nie trafili do bramki BKS. W 39. minucie po raz kolejny bielskiej obronie dała się we znaki akcja Skry przeprowadzona prawą stroną boiska. Tym razem strzelał Nocoń, ale ponownie niecelnie. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy bielskim piłkarzom pomogła poprzeczka, w którą trafili goście po dośrodkowaniu z rzutu wolnego.

W drugiej połowie na dogodne okazje trzeba było czekać prawie półgodziny. Po stronie bielszczan warto odnotować niecelny strzał głową Jarnota w 70. minucie. Swoją świetną szansę miała również Skra. W 74. minucie strzał z bliskiej odległości obronił Ziarko, jednak wobec dobitki byłby bezradny. Na szczęście piłkę zmierzającą do bramki sprzed linii bramkowej wybili bielscy obrońcy. W 80. minucie po stracie Czaickiego, goście przeprowadzili kontrę, którą tuż przed polem karnym powstrzymał faulem Sobala. Żółta kartka była jednak jedyną karą dla BKS, bowiem strzał z rzutu wolnego był niecelny. W odpowiedzi rzut wolny wykonywali także bielszczanie. Strzał Czaickiego z wielkim trudem na rzut rożny wybił Krzczuk. W 88. minucie znów było gorąco pod bielską bramką. Strzał z bliskiej odległości Rumina obronił Ziarko, ale piłka toczyła się tuż przy linii bramkowej. Na szczęście napastnika gości ubiegli bielscy obrońcy. W doliczonym czasie gry zakotłowało się w polu karnym BKS, ale częstochowianie nie znaleźli sposobu, by umieścić piłkę w bramce. Ostatecznie więc mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a obie drużyny dopisały do tabeli po jednym punkcie.